Protest profesorów
8. Juni 2026
Dzisiaj będziemy mówić o polskiej nauce. Od kilku tygodni w Polsce protestują profesorowie i doktorzy. Dlaczego?
Polska gospodarka rozwija się bardzo dobrze. Rosną pensje, ale nie dla wszystkich. Jest jeden bardzo ważny sektor, w którym pieniędzy i inwestycji jest zdecydowanie za mało. To nauka, czyli po niemiecku Wissenschaft. Możemy też powiedzieć świat akademicki. Polska inwestuje w rozwój nauki tylko około 1,2% PKB rocznie. PKB to skrót od Produkt Krajowy Brutto. Po niemiecku Bruttoinlandsprodukt.
Profesorowie i inni naukowcy mówią, że 1,2 % PKB to za mało. Dlatego od kilku tygodni protestują. Chcą, żeby finansowanie nauki i szkolnictwa wyższego wzrosło do poziomu trzy procent PKB. Oczywiście nie od razu, ale stopniowo, systematycznie i konsekwentnie. Ich hasło brzmi: „Trzy procent na naukę, sto procent dla Polski”.
Naukowcy piszą petycje, rozmawiają z mediami i prowadzą akcje w internecie. Petycję online podpisało już dwadzieścia pięć tysięcy osób. Protestowali też w Warszawie przed Sejmem. Sejm i Senat to razem polski parlament. Sejm to taki polski Bundestag.
Czy sytuacja jest naprawdę aż tak zła, że profesorowie muszą jechać do Warszawy, iść pod budynek Sejmu, stać na ulicy godzinami i protestować? Niestety sytuacja nie jest dobra. Protestujący mówią, że jest krytyczna. Według nich nigdy w historii Polski poziom finansowania nauki nie był tak niski.
Wymieniają takie problemy jak niskie pensje profesorów i doktorów oraz mało pieniędzy na granty na badania i na rozwój nauki. Ale nie chodzi tylko o pieniądze. Jest też drugi duży problem. W Polsce za mało osób pracuje naukowo. Za mało ludzi pracuje w tym sektorze i prowadzi badania naukowe.
Statystyki są alarmujące. W Polsce na dziesięć tysięcy mieszkańców przypada tylko trzydziestu czterech naukowców. W Niemczech jest ich prawie stu, a w Norwegii aż sto sześćdziesiąt.
Czego konkretnie chcą naukowcy? Mają kilka postulatów. Pierwszy postulat dotyczy pensji. Ich zdaniem pensja profesora uniwersytetu powinna wynosić dwie średnie krajowe, to znaczy około szesnastu tysięcy złotych miesięcznie. No to jest mniej więcej trzy i pół tysiąca euro.
Drugi postulat dotyczy studentów. Więcej studentów powinno mieć prawo do stypendium socjalnego. Stypendium socjalne to pieniądze dla studentów z biedniejszych rodzin. Dzięki temu mogą oni studiować nawet wtedy, kiedy ich rodziców na to nie stać. Stypendium to nie jest kredyt. To pieniądze, które student dostaje co miesiąc od państwa.
Ostatnio koszty życia bardzo wzrosły. Mieszkanie, jedzenie i energia są coraz droższe. Dlatego wielu młodych ludzi nie stać na to, żeby mieszkać w dużym mieście i studiować. Profesorowie chcą to zmienić.
Protestujący apelują też o budowę stołówek i akademików. Stołówka to miejsce, gdzie studenci mogą niedrogo jeść. Można powiedzieć też kantyna. Akademik to dom studencki, czyli miejsce, gdzie studenci mogą taniej mieszkać.
Naukowcy mówią też, że problemem jest nieefektywny system nauki. Ich zdaniem potrzebna jest wielka reforma tego systemu. Polska ma za dużo uniwersytetów i uczelni wyższych. Tak, dobrze słyszeliście. Uniwersytetów w Polsce jest za dużo i to jest problem.
Protestujący mówią, że wiele z nich jest małych i nie pracuje efektywnie. Potrzebna jest centralizacja i konsolidacja uniwersytetów, czyli łączenie mniejszych uczelni w większe i silniejsze instytucje.
A ile uczelni wyższych jest w Polsce? Prawie czterysta. To tyle samo co w Niemczech. Ale pamiętamy, że Niemcy mają osiemdziesiąt trzy miliony mieszkańców, a Polska tylko trochę ponad trzydzieści sześć milionów.
Dla porównania w Hiszpanii jest osiemdziesiąt dziewięć uczelni wyższych, we Francji sto pięćdziesiąt sześć, a w Wielkiej Brytanii dwieście pięćdziesiąt. W Polsce, przypominam, czterysta.
Protestujący mówią: „Nauka to nie jest koszt, to inwestycja”. Piszą to zdanie też na transparentach. Moim zdaniem to smutne, że muszą mówić coś tak oczywistego. Oczywiście, że nauka to inwestycja.
Nauka oznacza innowacje, a innowacje to firmy, które sprzedają i eksportują produkty, zarabiają pieniądze i płacą podatki do budżetu państwa. Niestety w Polsce powstaje coraz mniej nowych firm i startupów. Startupy warte co najmniej miliard dolarów często wyjeżdżają za granicę, bo tam mają lepsze finansowanie.
Jednak polska nauka ma też duże sukcesy. Dużo mówiliśmy o problemach polskiej nauki, ale przecież ma ona także sukcesy. Polska jest mocna między innymi w takich dziedzinach jak: fizyka, technologie kwantowe, biologia, medycyna i technologie kosmiczne.
Jedną z ważnych dziedzin jest fizyka teoretyczna i fizyka cząstek elementarnych. Cząstki elementarne to na przykład protony, neutrony, elektrony i kwarki.
Polscy naukowcy są też aktywni w informatyce kwantowej. W Gdańsku i Warszawie działają ośrodki naukowe na bardzo wysokim poziomie. W dwa tysiące dwudziestym piątym roku w Poznaniu uruchomiono pierwszy komputer kwantowy w Polsce. Nazywa się on PiastQ.
Komputery kwantowe mogą w przyszłości pomóc na przykład w tworzeniu nowych leków, w bezpiecznym szyfrowaniu informacji i w badaniu zjawisk fizycznych.
Ważna jest również spintronika, czyli badania nad nowymi materiałami. Polacy są tutaj liderami na świecie. Co może dać nam spintronika? No na przykład szybszą pamięć komputerów oraz komputery, które będą potrzebować mniej energii, oraz elementy komputerów kwantowych.
Polacy mają też duże sukcesy w dziedzinie biotechnologii. Bardzo ciekawym projektem jest bioniczna trzustka. Trzustka to organ, który produkuje insulinę. Po niemiecku to Bauchspeicheldrüse.
Słowo bioniczna oznacza tutaj żywa i funkcjonalna. Polscy naukowcy z firmy Polbionica wyprodukowali, a raczej wydrukowali trzustkę, która funkcjonuje podobnie jak prawdziwy organ. Może produkować insulinę i glukagon, czyli dwa hormony kontrolujące poziom cukru we krwi.
Ten projekt brzmi trochę jak science fiction. Chodzi tu o biodruk 3D, czyli drukowanie nie z plastiku, ale z żywych komórek i specjalnego materiału biologicznego.
To może być wielka szansa dla diabetyków. Takie osoby muszą codziennie przyjmować insulinę, a niektóre potrzebują nawet transplantacji trzustki i w technologii biodruku będzie można wyprodukować organ dopasowany do konkretnego pacjenta.
Taki organ może powstać z jego własnych komórek i dlatego organizm powinien go lepiej zaakceptować. Projekt jest już bardzo zaawansowany. Wkrótce mogą rozpocząć się pierwsze testy na ludziach.
Technologie mRNA. Kolejnym sukcesem są technologie mRNA. Zespół profesora Jacka Jemielitego z Uniwersytetu Warszawskiego pracuje nad nowymi modyfikacjami mRNA.
Takie technologie mogą sprawić, że leki, terapie genowe i szczepionki będą działać lepiej. Szczepionki na raka będą działać lepiej. Także w Krakowie są rozwijane innowacyjne technologie, które mogą zrewolucjonizować medycynę.
Fizyk profesor Paweł Moskal rozwija tam technologię, którą czasem nazywa się kwantową biopsją. To biopsja bezinwazyjna, która może w przyszłości zmienić sposób diagnozowania raka na całym świecie.
Okej, mówiliśmy już o badaniach nad komputerem kwantowym w Poznaniu, o bionicznej trzustce z Warszawy i o kwantowej biopsji z Krakowa. Ale Polacy prowadzą badania naukowe też o wiele, wiele dalej, bo w kosmosie.
W 2025 roku Polak Sławosz Uznański-Wiśniewski poleciał w kosmos. Misja nazywała się Ignis, a astronauta poleciał na Międzynarodową Stację Kosmiczną, czyli ISS. Podczas tej misji prowadził eksperymenty z biologii, technologii i medycyny.
Astronauta ma doktorat z elektroniki i jest inżynierem. Przeprowadził w sumie trzynaście zaawansowanych eksperymentów naukowych. Na przykład zrobił testy innowacyjnych nanomateriałów. Nanomateriały to jest dziedzina mikroelektroniki.
Inne testy dotyczyły medycyny kosmicznej i stresu oraz technologii akustycznych. Ta misja była ważnym krokiem dla polskiego sektora kosmicznego oraz dla sektora kulinarnego.
Astronauta zabrał ze sobą pierogi z kapustą i grzybami i jadł je w kosmosie. Proces przygotowania tych pierogów jest udokumentowany na stronie internetowej ESA — European Space Agency. Nie było to proste.
Jedzenie w kosmosie musi być bardzo lekkie i nie mieć wody. Musi być kompletnie suche. Zero wody. To było duże wyzwanie technologiczne.
Astropierogi smakowały też innym astronautom. Sławosz mówił, że smak domu dał mu na orbicie duży komfort psychiczny.